czwartek, 29 lipca 2010

Znaczek



Obiecuję reaktywację bloga!

piątek, 30 kwietnia 2010

Zaproszenie

PROGRAM KONFERENCJI STUDENCKO - DOKTORANCKIEJ
„KOMUNIKUJĘ SIĘ, WIĘC JESTEM”
POZNAŃ, UNIWERSYTET IM. A. MICKIEWCZA
22 – 23 MAJA 2010
DZIEŃ I. Sobota - 22 MAJA
I SESJA
9.00 – OTWARCIE KONFERENCJI, mgr Małgorzata Słociuk i mgr Eligiusz Lelo – Organizatorzy
9. 15 – 9.30 mgr Beata Włodarska, (Filozofia, UAM Poznań) - Odwieczne pragnienie dialogu
9. 30 – 9.45 mgr Tomasz Kamiński, (Filozofia, UAM Poznań) - O (nie)możliwości komunikacji. Derrida/Searle
9. 45- 10.00 mgr Emanuel Kulczycki, (Filozofia, UAM Poznań) - Ku ontologii dyscypliny komunikacji
10. 00 – 10.15 mgr Ulyana Rys, (Filologia słowiańska, Iwano-Frankiwsk, Ukraina) - Efektywność komunikacji a poznanie
Dyskusja 10.15 - 10.35
Przerwa 10.35 – 10.50
II SESJA
10.50 – 11.05 mgr Maria Golka, (Psychologia, UAM Poznań) - Szkielet syntaktyczny w komunikacji
11.05 – 11.20 Jakub Skitek, (Filozofia, UAM Poznań) - Język, Model, Paradygmat
11.20 – 11.35 Daria Jaranowska, (Filologia polska, UMK Toruń) - Jak działać słowami? O komunikacji na podstawie teorii aktów mowy J. L. Austina
11. 35 – 11.50 Tomasz Pawlik, (Filozofia, UŚ Katowice) - Kilka słów o „znaczeniu” w języku
11.50 – 12.05 Gwidon Famułka, (Filozofia, UAM Poznań) – Problem istnienia przeszłości w optyce filozofii Michaela Dummetta
Dyskusja 12.05 – 12.25
Przerwa 12.25 – 12.35
III SESJA
12.35 – 12.50 mgr Katarzyna Wesołowska-Waszkowska, (Filozofia, UAM Poznań) - Dobro widzialne, a nawet niewidzialne piękno. Estetyczne konteksty komunikacji poprzez sztukę
12.50 – 13.05 mgr Paulina Popek, (Filozofia, UAM Poznań) - Twórcze energie sztuki deliberatywnej
13.05 – 13.20 Marta Stachowiak, (Polityka Społeczna, UE Poznań) - Emocje i uczucia a komunikacja
13.20 – 13.35 mgr Joanna Rońda, (Teologia, UW-M Olsztyn) - ”Ja” o sobie. Wertykalno – horyzontalny obraz miłości własnej
13.35 – 13.50 mgr Elżbieta Parciak, (Teologia, UWM Olsztyn) - Przekaz prawdy w komunikacji społecznej w świetle wypowiedzi Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Dyskusja 13.50 – 14.05
Przerwa na obiad 14.05- 14.50
IV SESJA
14.50 – 15.05 Weronika Urban, (Socjologia, UAM Poznań) - Wizerunek jako forma komunikacji publicznej
15.05 – 15.20 Zuzanna Rataj, (Polityka Społeczna, UE Poznań) - Wykorzystywanie metod wywierania wpływu przez żebraków
15.20 – 15.35 mgr Anna Kołodziej, (Psychologia, UŚ Katowice) – „Autoprezentuję się, więc jestem” – autoprezentacja jako forma komunikacji
15.35 – 15.50 mgr Ewa Zielińska, (Socjologia, UW Warszawa) - „Cep, garb i ośle uszy, czyli występ błazna na królewskim dworze jako przykład komunikacji osób o obniżonym statusie społecznym”
Dyskusja 15.50 – 16.05
Przerwa 16.05 – 16.15
V SESJA
16.15 – 16.30 Anna Poznańska, (Filozofia, UAM Poznań) - Ujawniona osobowość artystyczna
16.30 – 16.45 Jacek Kubera, (Socjologia, UAM Poznań) - Jak przekazać to, czego nie można powiedzieć? Komunikacja niewerbalna w powieści Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu”
16.45 – 17.00 mgr Anna Jarmuszkiewicz, (Literaturoznawstwo, UJ Kraków) - Filozofia języka a poetyka. Mit kratylejski: Roland Barthes – Marcel Proust
17.00 – 17.15 mgr Jakub Czajka, (Filozofia, UAM Poznań) - ”Czytając pomiędzy wierszami”- metoda egzoteryczno/ezoterycznego pisarstwa w filozofii Leo Straussa
Dyskusja 17.15 – 17.25
Przerwa 17.25 – 17.35
VI SESJA
17.35 – 17.50 mgr Agnieszka Kaźmierczak, (AM Wrocław) - Wpływ komunikacji z personelem medycznym na doświadczanie choroby przez pacjentów
17.50 – 18.05 Katarzyna Wozińska, (Psychologia, UAM Poznań) - Początki homo communicativus. Perspektywa prenatalna
18.05 – 18.20 Ewa Jeleń, (Kulturoznawstwo, UAM Poznań) - Nie ma mowy. Ma się gest. Teatr jako przestrzeń szansy na komunikację osoby niepełnosprawnej ze społeczeństwem
18 .20 – 18.45 Krzysztof Osóbka, (Pedagogika, UAM Poznań), Mateusz Karaś, (Filozofia, UAM Poznań) - Komunikacja osób z niepełno sprawnościami – wybrane aspekty społeczne
Dyskusja 18.45 – 19.00
ZAKOŃCZENIE I DNIA KONFERENCJI
DZIEŃ II. Niedziela - 23 MAJA
I SESJA
9.00 – 9.15 Daria Jankowiak, (Socjologia, UAM Poznań) - Internetowe Forum Fanów – aspekty komunikacyjne funkcjonowania w wirtualnej społeczności fanów a twórczość własna użytkowników forum
9.15 – 9.30 mgr Wojciech Pigla, (Socjologia, UAM Poznań) - Webplemię – próba eksplikacji pojęcia
9.30 – 9.45 Aleksandra Wojciechowska, (Filologia polska, UŁ Łódź) - Reklama jako perswazyjny komunikat skierowany do kobiet na podstawie czasopisma „Twój Styl”
9.45 – 10. 00 Magdalena Rademacher, (Filozofia, UAM Poznań) - Hermeneutyczne kształcenie (Bildung) i edukacja demokratyczna lekiem na bolączki współczesnego świata?
10. 00 – 10.15 Maciej Szlinder, (Filozofia, UAM Poznań) - Dyskurs w teorii hegemonii Ernesto Laclau i Chantal Mouffe
10.15 – 10.30 Dyskusja
10.30 – 10.40 Przerwa
II SESJA
10.40 – 10.55 mgr Katarzyna Tracewicz, (Teologia, UWM Olsztyn) - Elementy komunikacji niewerbalnej w procesie edukacji
10.55 – 11.10 Agnieszka Kijak, (Filozofia, UAM Poznań) - Rozmowa jako zabawa intelektualna vs rozmowa jako przekazywanie informacji
11.10 – 11.25 mgr Martyna Plucińska, (Socjologia, UAM Poznań) - Negocjowanie równoprawnego dostępu do uczestnictwa w sferze publicznej na przykładzie aktywności mniejszości seksualnej
11.25 – 11.40 Mikołaj Górecki, (Filozofia, UAM Poznań) - Jakość debaty publicznej w Polsce w kontekście demokracji deliberatywnej
11.40 – 11.55 mgr Jan Baron, (Literaturoznawstwo, UŚ Katowice) - Dialogowość prozy kaznodziejskiej (na przykładzie kazań Antoniego Węgrzynowicza na dzień Niepokalanego Poczęcia Panny Przenajświętszej)
11.55 – 12.15 Dyskusja
12.15 – 12.25 Przerwa
III SESJA
12.25 – 12.40 mgr Joanna Tyka, (Językoznawstwo, Uniwersytet im. K. Wielkiego, Bydgoszcz) - Funkcje zdrobnień językowych w rozmowie handlowej (w modelu funkcjonalnym języka)
12.40 – 12.55 mgr Łukasz Budzicz, (Psychologia, UAM Poznań) - Rola plotek w ewolucji ludzkiego języka i umysłu
12.55 – 13.10 mgr Monika Szufnarowska, (Filologia polska, UAM Poznań) - Uczeń o uczniu. Ocena rówieśnicza prac pisemnych z języka polskiego w liceum
13.10 – 13.25 mgr Magdalena Drzewiecka, (Filologia polska, UAM Poznań) - Język młodzieżowy w powieściach Hanny Ożogowskiej i Adma Bahdaja
Dyskusja 13.25 – 13.40
ZAKOŃCZENIE KONFERENCJI

Miejsce: DS "JOWITA"

wtorek, 6 kwietnia 2010

Ważne, na czym się siedzi i czym się pisze





Pióro "Marcel Proust" - Montblanc. Marzenie...

Fotel "Proust" - Alessandro Mendini.

środa, 10 marca 2010

Zaproszenie na konferencję

"Pamięć wydaje się czymś zdecydowanie jednostkowym. Moje wspomnienia nie należą do was. Pamięć jest moja i z tego tytułu stanowi wzorzec mojości, osobistej tożsamości dla wszystkich przeżyć podmiotu".
Paul Ricoeur

Doktoranci Katedry Historii Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski
oraz Katedry Historii Literatury Polskiej XX wieku UJ
zapraszają na konferencję
„Moje wspomnienia nie należą do was”
Paradoksy pamięci i reprezentacji traumy

23 III 2010
Wydział Polonistyki UJ, Gołębia 20, s. 18, Gołębia 16, s. 42

9.00 Otwarcie konferencji
Gołębia 20, s. 18
Dziekan Wydziału Polonistyki UJ

9.30 Wokół teorii
Justyna Tabaszewska (Uniwersytet Jagielloński) Trauma - kategoria estetyczna?

Beata Piątek (Uniwersytet Jagielloński) Tekst jako trauma – Pejzaż w kolorze sepii Kazuo Ishiguro

Hanna Marciniak (Uniwersytet Jagielloński) Reprezentacja doświadczenia traumatycznego w pisarstwie autobiograficznym. Na przykładzie twórczości Ivana Blatnego i Aleksandra Wata

11.00 Paradoksy pamięci dzieciństwa
Maria Kobielska (Uniwersytet Jagielloński) „Dlaczego dzieci muszą żyć między Tajemnicami, Strachami i Potworami?” Pamięć o stanie wojennym we Wrońcu Dukaja

Zofia Podniesińska (Uniwersytet Jagielloński) (Re)konstrukcja dzieciństwa traumatycznego

Dyskusja i przerwa kawowa

12.00 Wojna i pamięć
Paweł Tomczok (Uniwersytet Śląski) "Niech ci to stoi w pamięci". Pamięć jako warunek odbioru w Czarnym potoku Leopolda Buczkowskiego.

Joanna Bórkowska (Uniwersytet Gdański) Mistyka pożyczona. Po-lekturowe doświadczenia Karola Ludwika Konińskiego

Karolina Kurdziel (Uniwersytet Jagielloński) Podróż w głąb siebie - pamięć w prozie Idy Fink

Marta Baron (Uniwersytet Śląski) Pod-pisanie popiołów. Jerzy Ficowski i pamięć Zagłady

15:00 Poetyckie reprezentacje Gołębia 16, s. 42
Adam Urbanik (Uniwersytet Śląski) Kategoria pamięci w przemianach poezji Kaspra Twardowskiego

Alina Jagusiak (Uniwersytet Śląski) Koncepcja poetyckiej „pamięci czystej” w utworach Witolda Wirpszy

Aldona Kopkiewicz (Uniwersytet Jagielloński) (Bez)zasadność napomknień i powtórzeń. Katartyczna rola języka w twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego

Marcin Choiński (Uniwersytet Jagielloński) "Ale ty się już rozkładasz we mnie". Pamięć traumy w poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego

Anna Zientała (Uniwersytet Jagielloński) Pamięć w przedmiotach zamknięta. O "rzeczach nostalgicznych" w poezji polskiej lat 1890-1939
Dyskusja i przerwa kawowa

17.30 Pamięć w polskich utworach powojennych

Jakub Zając (Uniwersytet Jagielloński) Wojna a literatura w Ratunku, Wezwaniu i Rzymskiej jesieni Herminii Naglerowej

Anna Jarmuszkiewicz (Uniwersytet Jagielloński) Ćwiczenia(z) pamięci. Subiektywizacja czasu w twórczości M. Prousta i Z. Haupta

Kamila Solon (Uniwersytet Jagielloński) "Przyszłość nie istnieje, dopóki nie minie" - problem pamięci w twórczości Andrzeja Stasiuka.

Anna Latocha (Uniwersytet Jagielloński) Pasażerowie pociągu zadżumionych. Doświadczenie wygnania w świadectwach Emigracji Marca '68

Michał Piętniewicz (Uniwersytet Jagielloński) Strumień świadomości, strumień pamięci. Prepsychotyczny monolog jaśnie pana, czyli o Pałacu Wiesława Myśliwskiego

Dyskusja i podsumowanie obrad

Opieka naukowa:
dr hab. prof. UJ Anna Czabanowska-Wróbel
dr hab. Józef Wróbel

poniedziałek, 1 marca 2010

Ulica Traugutta

Ostatnio na ścianie powiesiłam nowy obrazek - obok kota z kabaretu Chat noir pojawiła się fotografia Warszawy z lat 50. XX wieku autorstwa zapominanego już fotografa Janusza Czarneckiego. Zdjęcie przedstawia widok na ulicę Traugutta i ukazuje dziwny model interakcji (jeśli możliwa jest interakcja na linii człowiek - lalka) między panem w eleganckim wdzianku, z teczką w ręku (znudzony urzędnik?) a gipsowym modelem kobiety (budynek na fotografii to warszawska ASP, więc gipsowa postać występuje pewnie w roli modelki dla studentów podczas zajęć rysunku). Niby nic nadzwyczajnego - takie sobie zdjęcie... Ale coś mnie w nim przykuwa i nie pozwala oderwać wzroku. Czuć na nim wiosnę, jeśli nie jest to już początek lata. Jest dość ciepło, powietrze przesycone rześkością, lekki wietrzyk. Zapach nagrzanych murów i kurz miasta. Pora dnia: okolice południa, na co wskazuje wyjątkowo krótki cień rzucany przez mężczyznę. I nagłe wybudzenie - wzrok pada na witrynę, a tam widok całkiem nie-miejski, dość zaskakujący dla znudzonego oka.

Fotografia została wywołana ze szklanego negatywu, co zapewniło bardzo wysoką rozdzielczość i możliwość jej powiększenia do rozmiaru 50 na 70 cm. Jak pisze Zbigniew Tomaszczuk, "technika ta (tzw. metoda kolodianowa, czyli szklany negatyw - A.J.)wynaleziona została w 1850 r. przez G. le Graya i F.S. Archera stosowana była do lat 80. XIX w. Dzisiaj dość rzadko spotykamy różne jej odmiany". Dobrze, że czasem ktoś jeszcze podejmuje się realizacji tak archaicznych technik.


niedziela, 28 lutego 2010

Teksty Prousta

Znalazłam stronę, na której jest dostęp do bogatego zbioru mniej znanych i trudniej osiągalnych w Polsce tekstów Prousta po angielsku. Zbiór obejmuje listy, artykuły, recenzje, pastisze, poezję i juvenalia. Myślę, że warto zajrzeć tam od czasu do czasu. Kliknij tutaj.

niedziela, 31 stycznia 2010

Pewnego razu w przeszłości

"Pomimo istnienia zegarów i regularnych obrotów Ziemi doświadczany przez nas czas biegnie różnymi prędkościami. Wrażenie to zazwyczaj odrzuca się jako subiektywne, jako że czas zgodnie z dziewiętna- stowiecznym wyobrażeniem jest obiektywny, niepodważalny i obojętny; jego obojętność nie ma granic.

A jednak może nie należy tak szybko odrzucać naszego doświadczenia. Załóżmy, że przyjmiemy lekcję zegarów: czas nie spowalnia ani nie przyspiesza. Ale czas wydaje się biec różnymi prędkościami, ponieważ nasze doświadczenie jego przepływu zawiera w sobie nie jeden, a dwa przeciwstawne sobie dynamiczne procesy: skupienia i rozpraszania.

Im głębsze jest doświadczenie momentu, tym większa koncentracja doświadczenia. Dlatego właśnie przeżywamy taki moment jako dłuższy. Przeciwstawia się on rozproszeniu upływającego czasu. Przeżywane trwanie czasu nie jest kwestią jego długości, lecz głębi czy gęstości. Proust to rozumiał.

Nie jest to jednak jedynie prawda kulturowa. Naturalny odpowiednik okresowego wzrostu gęstości przeżywanego czasu można znaleźć w owych dniach wiosną lub wczesnym latem, gdy słońce operuje na przemian z deszczem, a rośliny rosną nieomal na naszych oczach, o kilka milimetrów czy nawet centymetrów dziennie. Te godziny zdumiewającego wzrostu i skupienia ożywionej materii są niewspółmierne z godzinami zimy, gdy ziarno spoczywa nieruchomo w ziemi".

John Berger, Nasze twarze, moje serce, zwięzłe jak fotografie, przeł. M. Chojnacki, czuły barbarzyńca 2006.

niedziela, 10 stycznia 2010

sobota, 9 stycznia 2010

O zasypianiu

"Słońce było mu wrogiem. Nauczył się coraz bardziej żyć w nocy, coraz więcej posługiwał się narkotykami dla uśmierzenia duszności i sprowadzenia opornego snu. Bezsenne noce pogłębiły jego refleksje, cierpienie wyostrzyło jego zmysły. Pozwoliły nadać niepowtarzalny klimat powieści 'W poszukiwaniu straconego czasu'" - tak o Marcelu Prouście napisał Tadeusz Boy-Żeleński. W tym wypadku bezsenność przyczyniła się do powstania wielkiego dzieła. Mam nadzieję, że nie był/nie będzie to wyjątek.

„Można się bać bezsenności, nie bojąc się poważnego pojedynku, można bać się szczura, a nie bać się lwa”.

wtorek, 5 stycznia 2010

O melancholii i Saturnie

Ważna książka! Jeżeli ktoś podczas białej zimy chce poczytać o czarnej żółci - niech sięgnie do zbioru "Saturn i melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki" autorstwa Klibanskiego, Panofskiego i Saxla (Kraków 2009).

sobota, 2 stycznia 2010

Zima

Zima wg M.K. Ciurlionisa:











Różany Potok zimą











czwartek, 24 grudnia 2009

Guermantes



Jeanloup Sieff
(ur. 1933, Francja, zm. 2000)
Guermantes, 1986, 47 cm x 32,5 cm

środa, 23 grudnia 2009

Magdalenki

Polecam artykuł Krzysztofa Rutkowskiego poświęcony historii magdalenki, która jest - o dziwo! - ciastkiem posiadającym polski rodowód. Zapraszam też do próby własnego wyrobu magdalenek.

Przepis na magdalenki

* 15 dkg masła
* 6 jajek
* 20 dkg mąki
* 20 dkg cukru pudru
* łyżeczka proszku do pieczenia
* 25 g rumu

- masło ucierać 10 minut na puszystą masę z cukrem pudrem
- dodawać pojedynczo jajka, ucierać 3 minuty za każdym razem
- wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia
- dodać rum i wymieszać
- przygotowane ciasto nakładać do wysmarowanych masłem i posypanych mąką foremek w kształcie małych, prążkowanych muszelek; wypełnić foremki do 3/4 wysokości
- piec 10-15 minut w gorącym piekarniku

Pamięć ukryta w magdalence

niedziela, 13 grudnia 2009

Cisza

"Siedzę i słucham ciszy. Pokój jest po prostu wybielony wapnem. Czasem na białym suficie wystrzeli kurza łapka pęknięcia, czasem płatek tynku obsuwa się z szelestem. Czy mam zdradzić, że pokój mój jest zamurowany? Jakżeż to? Zamurowany? W jakiż sposób mógłbym zeń wyjść? Otóż to właśnie: dla dobrej woli nie ma zapory, intensywnej chęci nic się nie oprze. Muszę sobie tylko wyobrazić drzwi, dobre stare drzwi, jak w kuchni mego dzieciństwa, z żelazną klamką i ryglem. Nie ma pokoju tak zamurowanego, żeby się na takie drzwi zaufane nie otwierał, jeśli tylko starczy sił, by mu je zainsynuować".

B. Schulz, Samotność

sobota, 12 grudnia 2009

Kuchnia Franciszki


"Do trwałego kapitału jajek, kotletów, ziemniaków, konfitur, biszkoptów, których Franciszka nawet nie zapowiadała, zawsze dodawała coś, zależnie od urodzaju pól i sadów, produktów morza, okoliczności handlu, uprzejmości sąsiadów i jej własnego geniuszu, tak że nasze menu, niby owo czworoliście rzeźbione w XIII wieku na portalach katedr, odbijało po trosze rytm pór roku i wydarzeń. Więc błękitną flądrę, bo kupczyni zaręczała, że jest świeża; indyczkę, bo Franciszka zobaczyła ładną na targu w Roussainville-le-Pin; karczochy na szpiku, bo nam ich jeszcze nigdy nie przyrządzała w ten sposób; pieczeń baranią, bo świeże powietrze trawi i będzie jeszcze czas uporać się z nią do siódmej; szpinak dla odmiany, morele, bo to jeszcze rzadkość, porzeczki, bo za dwa tygodnie już ich nie będzie, maliny, które Swann przyniósł umyślnie, wiśnie, pierwsze z naszego sadu po dwóch latach nieurodzaju, ser śmietankowy, który dawniej lubiłem, torcik migdałowy, bo go zamówiła w wilię, ciasto drożdżowe, bo na nie była kolej. Kiedy się skończyło to wszystko, zjawiał się, przyrządzony oficjalnie dla nas, ale dedykowany osobliwiej ojcu, który był jego koneserem, krem czekoladowy, natchnienie i kokieteria Franciszki: zjawiał się przed nami, lekki i zwiewny, niby okolicznościowy utwór, w który autorka włożyła cały swój talent. Ten, kto by się uchylił od skosztowania:
Skończyłem już, nie jestem głodny, ściągnąłby się natychmiast do rzędu prostaków, którzy nawet wówczas, kiedy artysta ofiaruje im swoje dzieło, zwracają uwagę jedynie na wagę i na materiał, gdy tu wyłącznie znaczy intencja i podpis. Zostawić bodaj jedną kroplę na talerzu świadczyłoby o takim samym braku wychowania co wstać przed końcem produkcji pod nosem kompozytora".

Kto nie jadł pasztetu z gęsiej wątroby, nie jest w pełni człowiekiem. Kto się nigdy nie obżerał serem, kto nie przeholował ze słodyczami, nie wie, czego się można od życia spodziewać.

Książki i obrazy są dziełem samotności


Samuel Beckett w eseju o Prouście:


"Sztuka to apoteoza samotności. Nie ma porozumienia, ponieważ nie ma środków porozumienia".
Książki są dziełem samotności i milczenia.

"Hopper: nie maluję smutku lub samotności; staram się jedynie namalować światło na tej ścianie. Przypomina się oczywiście Proust i słynna żółta plama na Widoku Delft, której poszukiwał Bergotte: Bergotte wlepiał wzrok w bezcenną ścianę, jak dziecko wpatruje się w żółtego motyla, którego pragnie pochwycić. »Tak powinienem był pisać – powiedział sobie. – Moje ostatnie książki są za suche; trzeba było je pociągnąć kilka razy farbą, uczynić każde zdanie cennym samo w sobie, jak ten fragment żółtej ściany«.

Hopper jest jak najdalszy od pragnienia Bergotte’a: nic u niego nie jest samo w sobie, wszystko odsyła gdzie indziej, choć mami pozorem zatrzymanej chwili. Obrazy Hoppera to gęste siatki referencji, podobne do gęstwy, na której dryfują jego domy. Nie chodzi mi jednak o zwykłe kulturowe odniesienia i cytaty, które bawić mogą krytyków przed czterdziestką, lecz o to, że obrazy Hoppera bardzo mnie poruszają, bo myśli, które kiedyś odrzucałem jako nie moje, wracają do mnie w wyobcowanym majestacie, który każe je traktować jako własne, choć zarażone obcością, jak wtedy gdy ukochana dłoń pokazuje skrawek granatowego nieba widziany z mostu.

Co to za myśli? Jedna z nich: samotność nie jest klęską, lecz szansą, nie zamknięciem, lecz otwarciem, nie przekleństwem, lecz zarysem przyszłości, nie alienacją, lecz ciekawością. Wszystko jest jeszcze możliwe w pustym teatrze, na progu domu, na schodach, w pociągu. Ta nieugięta możliwość kryje się w słonecznych plamach Hoppera".

środa, 9 grudnia 2009

Katedra


M. Czermińska,
Gotyk i pisarze. Topika opisu katedry

"Proust niekiedy posługuje się topiką katedralną w innym celu niż opis architektury. By dać pojęcie o starożytności rodziny Guermantów, przypomina o najsławniejszych katedrach Francji, których wielowiekowe istnienie w sposób obrazowy i czytelny uzmysławia, jak głęboko w przeszłość sięga historia rycerskiego i arystokratycznego rodu. Dzięki użyciu toposu kościoła-okrętu (arki) i wywiedzionej zeń interpretacji rzeźb katedry w Laon powstaje sugestia dawności niewyobrażalnie odległej, bo sięgającej czasów sprzed potopu: dumna rasa Guermantów, niby pożółkła i zdobna kwiatonami weż, która przetrwała wieki, wznosiła się już nad Francją, wówczas gdy niebo było jeszcze puste tam, gdzie miały się później wznieść Notre-Dame de Paris i Notre-Dame de Chartres, wówczas kiedy na szczycie wzgórza Laon nawa katedry nie osiadła niby arka potopu na szczycie góry Ararat, pełna Patriarchów i Sprawiedliwych, trwożnie wychylających się z okien dla sprawdzenia, czy gniew boży się uśmierzył, niosąca z sobą odmiany roślin mających się rozmnożyć na ziemi, kipiąca zwierzętami wydzierającymi się nawet przez wieże, skąd woły, przechadzające się spokojnie na dachu, patrzą z góry na równiny Szampanii; wówczas kiedy podróżny opuszczający o schyłku dnia Beauvais nie widział jeszcze na zakręcie idących za nimi czarnych i rozgałęzionych skrzydeł katedry, rozwiniętych na złotym ekranie zachodu".

wtorek, 8 grudnia 2009

S. Sontag


David Rieff,
W morzu śmierci. Wspomnienie syna, Wołowiec 2009.
Wspomnienia syna Susan Sontag.

"Temu, że najgorsze rzeczy w życiu zaskakują nas w najmniej oczekiwanych momentach, statystyka z pewnością zadałaby kłam. Ale gdy nas spotykają, prawie zawsze odnosimy takie wrażenie. I chyba mamy do tego podstawy. Przecież gdybyśmy nieustannie spodziewali się najgorszego, życie stałoby się absolutnie nie do zniesienia. W jednej ze sztuk Eliasa Canettiego bohaterowie krzątają się wokół swych codziennych spraw z zawieszonymi pod szyją medalionami, na których wyryta jest data ich śmierci. I w tym właśnie sęk: gdybyśmy mieli taką wiedzę, nasze życie stałoby się nieomal wyłącznie przedsionkiem śmierci. [...]
Śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wale nas nie dotyczy, bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko się śmierć się pojawi, wtedy nas już nie ma, powiedział Epikur. Lecz matka pisała, że poza byciem niczego nie może sobie wyobrazić".



Z moich odkryć: gdzie najlepiej płakać? Odpowiedź: pod prysznicem. Wtedy nie widać łez ani śladów po nich, nic nie słychać, niewiele czuć. No i nigdy nie pada cień podejrzenia ze strony osób niepożądanych...

niedziela, 6 grudnia 2009

O twarzach


Narrator
W poszukiwaniu straconego czasu często ukazuje powieściowych bohaterów ze szczególnej perspektywy - zwraca uwagę na ich rys charakterystyczny związany z uderzającym podobieństwem do postaci z jakiegoś znanego obrazu malarskiego. Proust uważał, że cechy wyglądu są w naturze powtarzalne i dlatego (przy odrobinie "wyrobienia" w dziedzinie historii sztuki) można odkryć, że twarze osób bliskich, znajomych zostały już kiedyś wymyślone i uwiecznione. Albo też odwrotnie: oglądając obraz w muzeum czy w albumie można mieć odczucie, że oglądana twarz jest już znajoma i oswojona. Alain de Botton (Jak Proust może zmienić twoje życie) tak komentuje te przekonania estetyczne Prousta:

Możliwość odkrywania takich podobieństw wizualnych między ludźmi żyjącymi w całkowicie odmiennych od siebie światach, uzasadnia przekonanie Prousta, iż z
estetycznego punktu widzenia liczba typów ludzkich jest tak ograniczona, że gdziekolwiek się znajdziemy, ustawicznie doznajemy wrażenia, iż mieliśmy już przyjemność poznać tych ludzi.

Dalej Botton opowiada, jak on sam spotkał w świecie "zakwitających dziewcząt" kogoś, kogo znał:

Na przykład, w drugim tomie powieści Prousta, narrator wybiera się do Balbec (...), gdzie spotyka osobę, którą ja znam, obdarzoną wspaniale lśniącymi oczyma, pulchnymi policzkami i upodobaniem do czarnych czapeczek noszonych przez graczy w polo. Botton nazywa to zjawisko "fenomenem markiza de Lau" (w skrócie FML) - nazwa bierze się stąd, że - wedle anegdoty przytoczonej w "poradniku" przez francuskiego eseistę - pewnego razu Proust, patrząc w galerii na portret pędzla Ghirlandaio Starzec z wnukiem, odkrył w starcu podobieństwo do znanego bywalca salonów paryskich, markiza de Lau.

Piszę o tym wszystkim dlatego, że niedawno miałam okazję przelotnie zauważyć na poznańskiej ulicy dziewczynkę, która mogłaby wyjść z obrazu Olgi Boznańskiej. Takie miała zamyślone oczy.

piątek, 4 grudnia 2009

Iryzujące szparagi


Znalazłam ciekawy artykuł kulinarny o iryzujących szparagach według Prousta:


http://www.dwutygodnik.com/artykul/5-literatura-od-kuchniiryzujace-szparagi-%C3%A0-la-proust.html

Like Homer, Proust is full of images of eating and culinary enjoyment, as if the surest way of knowing a thing is to eat it, or at least to pick it up and smell it.