poniedziałek, 1 marca 2010

Ulica Traugutta

Ostatnio na ścianie powiesiłam nowy obrazek - obok kota z kabaretu Chat noir pojawiła się fotografia Warszawy z lat 50. XX wieku autorstwa zapominanego już fotografa Janusza Czarneckiego. Zdjęcie przedstawia widok na ulicę Traugutta i ukazuje dziwny model interakcji (jeśli możliwa jest interakcja na linii człowiek - lalka) między panem w eleganckim wdzianku, z teczką w ręku (znudzony urzędnik?) a gipsowym modelem kobiety (budynek na fotografii to warszawska ASP, więc gipsowa postać występuje pewnie w roli modelki dla studentów podczas zajęć rysunku). Niby nic nadzwyczajnego - takie sobie zdjęcie... Ale coś mnie w nim przykuwa i nie pozwala oderwać wzroku. Czuć na nim wiosnę, jeśli nie jest to już początek lata. Jest dość ciepło, powietrze przesycone rześkością, lekki wietrzyk. Zapach nagrzanych murów i kurz miasta. Pora dnia: okolice południa, na co wskazuje wyjątkowo krótki cień rzucany przez mężczyznę. I nagłe wybudzenie - wzrok pada na witrynę, a tam widok całkiem nie-miejski, dość zaskakujący dla znudzonego oka.

Fotografia została wywołana ze szklanego negatywu, co zapewniło bardzo wysoką rozdzielczość i możliwość jej powiększenia do rozmiaru 50 na 70 cm. Jak pisze Zbigniew Tomaszczuk, "technika ta (tzw. metoda kolodianowa, czyli szklany negatyw - A.J.)wynaleziona została w 1850 r. przez G. le Graya i F.S. Archera stosowana była do lat 80. XIX w. Dzisiaj dość rzadko spotykamy różne jej odmiany". Dobrze, że czasem ktoś jeszcze podejmuje się realizacji tak archaicznych technik.


1 komentarz:

  1. To kontrast: pan z teczką jest dynamiczny, posąg leniwie opala się w witrynie, a piętro wyżej też w bezruchu ustawione jak książki na półce chłoną światło rośliny w doniczkach.

    Ten pan to raczej okularnik od Osieckiej, student uniwersytetu oddalonego o kilkadziesiąt metrów. Posąg stoi w witrynie pracowni rzeźby ASP. Górą przewody trakcji trolejbusowej. Jeżdżą tędy linie 55 i 56 i zdjęcie też jest chyba z 55 - 56 roku.

    Jest jeszcze inna, ukryta warstwa, z tej strony ulicy: odbita w szybie faktura jakiegoś jasnego kołnierza, kotary lub obrusu. Wyraźnie widać na tle ciemnej witryny nad posągiem półokrągło zaobrębiony skrawek tkaniny.

    I znów strzęp odnalezionego czasu.

    OdpowiedzUsuń